Obudziły mnie dziwne krzyki. Kto mógł się wydzierać o 6 rano? Na pół przytomna podeszłam do okna, z którego doskonale było widać posesję sąsiadów. Po oknem stał jakiś facet w wieku, jak podejrzewam, ok. 22 lat. Z okna nad nim wylatywały jadna po drugiej jakieś rzeczy. Były to między innymi ubrania i wszelkiegoo rodzaju rzeczy osobiste. Sądząc po głosie mężczyzny był on pijany. Boże widzisz i nie grzmisz. Zamknęłam przez całą noc uchylone okno i momentalnie przestałam słyszeć ich dyskusję. Wiedziałam, że już nie zasnę. Położyłam się jednak na łóżku i wzięłam do ręki telefon. Włączyłam sobie Pou. Troche grałam, aż mi się to znudziło. Postanowiłam ponownie się położyć. Szanse na to, że znowu zasnę były marne. Ale co miałam robić? Była dopiero wpół do 7. Usłyszałam kroki. Ktoś kręcił się po domu. Słyszałam doskonale, bo drzwi do mojego pokoju były otwarte. Osoba idąca po korytarzu to Liam. On zawsze już nie śpi o takiej porze? Szedł do pokoju obok, jak mniemam nakarmić swojego żółwia. Walnęłam się mordą do poduszki usiłując zasnąć. Niestety nie udało mi się tego dokonać. Dziękuję, drodzy sąsiedzi. Wstałam i podeszłam do szafki, by później nie mordować się z tym co założyć. W sumie nie zastanawiałam się. Niemiałam w planach żadnego wyjścia. Jak tylko Tomlinson coś wymyśli to chyba go zabiję. Albo może jednak nie? No chyba nie. Za słodką ma mordkę. Z kogo ja się będę nabijać? Przed kim będę uciekać z marchewką w ręku? Wiem tyle, że cholernie by mi się nudziło. Założyłam legginsy z motywem galaxy i bokserkę z myszką Miki. Tak ubrana wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni, gdzie zobaczyłam Nialla pijącego herbatę i Liama, który zajął się czytaniem gazety.
-No heeej - powiedziałam stojąc w progu.
-No sieeema - odpowiedzieli równo. Na twarzy Nialla było widać uśmiech, a Daddy był zaczytany w tym rozpadającym się dziadostwie.
-Liam, ty zasze o takiej porze nie śpisz? - zwróciłam się do niego. Ten wreszcie podniósł wzrok znad gazety i spojrzał na mnie. Dopiero teraz zauważyłam, że miał okulary.
-Zadarza się
-Wiesz, że z tą gazetą to przypominasz mi mojego dziadka? - zaśmiałam się pod nosem i czekałam na jego reakcję.
-Ktoś musi - odpowiedział i powrócił do czytania. Jego się chyba nie da wkurzyć.
-Niall, masz coś do roboty? - spytałam.
-Nie mam, a co? - odpowiedział pytaniem na pytanie popijając herbatę.
-A idziesz ze mną pobiegać?
-Mogę iść
-To dopij herbatkę, idź się przebrać i idziemy
-Okej
Wyszłam z kuchni i poszłam do siebie. Znowu się przebrać. Moje kosmiczne spodnie zamieniłam na czarne legginsy, a słodką bokserkę z myszą na całą białą. Chciaż to chłopak, to szykuje się dłużej ode mnie. A ja prawdę długo się szykuję. Podeszłam do okna i wyjrzałam przez nie. Jako, że w moim pokoju panowała okropna duchota, uchyliłam je. Gapiłam się w odrobinę pochmurne niebo. Poczułam czyjeś ręcę na moich biodrach. Stwierdzam, iż był to Louis. Miałam rację. Tylko on ciągle chodzi w koszulkach w paski. Odwrócił mnie przodem do siebie i patrzył w moje oczy. Ja z resztą też.
-Wybierasz sie gdzieś może? - spytał.
-Nom, idę pobiegać z Horanem - odpowiedziałam. - Ale przyjdę za jakąś godzinę
-A musisz iść?
-Muszę utrzymywać figurę. Wiesz, jakie to dla kobiety ważne. Chcę dla ciebie ładnie wyglądać
-Już tak wyglądasz
Przybliżył twarz bliżej mojej, nadal patrząc mi w oczy. Chwilę potem złączyliśmy się w pocałunku. Moja ochota na bieganie mi przeszła, ale muszę iść. Chciaż może jak mu powiem to nic się nie stanie? Przeczuwam, że Niallowi też się nie chce. Ja to wiem.
-Siema, gołąbeczki - usłyszeliśmy głos Hazzy, który stał w drzwiach pokoju. Patrzył z uśmiechem. Harry, debilu.
-Już lepszego momentu to nie mogłeś sobie wybrać - skomentowałam.
-No niestety, tak bywa. Wiesz, że Niall już na ciebie czeka na dole?
-A powiedziałbyś mu, że nie chce mi sie iść?
-No, mogę powiedzieć
-A zrobisz to dla mnie? - spytałam z minką kota ze Shreka.
-No dobra - powiedział i wyszedł.
-Ten twój urok osobisty to działa chyba na każdego - powiedział z usmiechem Louis.
-No nie na każdego, ale zdarza się.
W pewmnym momencie usłyszałam kroki i przechodzącego obok pokoju Nialla. No to chyba ma wolne. Widać nie przeszkadzalo mu to. Nia miałam ochoty na nic. Dzisiejszy dzień chciałam spęzić tylko z Louisem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz