Nie wierzyłam własnym oczom. Ostatni raz widziałam go 2 tygodnie temu, kiedy mnie pobił. Miałam nadzieję, że już go nigdy nie spotkam. Jednak los zdecydował inaczej.
-Cześć...
-Po co tu przyszedłeś? - spytałam niepewnie
-Ja... Trudno mi teraz to mówić, ale... chcę to naprawić
-Teraz? Po tym co mi zrobiłeś? Nie... nie ma szans
-Proszę... Wiem, byłem idiotą. Mam także tą świadomość, że z pewnością mi tego nie wybaczysz. Nie panowałem wtedy nad sobą. Ale może byłaby dla nas jeszcze jakaś szansa?
-Nie. Proszę, odejdź i już nie wracaj... - zamknęłam drzwi i, oparłam o nie plecami. Miałam w duchu taką nadzieję, że już nie gdy nie będę musiała z nim rozmawiać. Przypomniało mi się wszystko, co zdarzyło się dokładnie 2 tygodnie temu.
Kłutnia, krzyk, krew...
Zrobiło mi się słabo. Wszystko stało się teraz niewyraźne. Jak przez mgłę słyszałam rozmowy w salonie. Po chwili usłyszałam własny upadek. Potem urwał mi się film.
~.~Marta~.~
Usłyszałam, jakby ktoś upadł. Pełna niepokoju zerwałam się z miejsca i wybiegłam na przedpokój. Pod drzwiami leżała moja siostra. Podbiegłam do niej.
-Marcela, słyszysz mnie? Marcela! - krzyczałam do niej i lekko trząsałam jej osobą
W tej chwili Zayn przesunął mnie i wziął moją siostrę na ręce. Zaniósł do salonu i położył na kanapie, po czym na jej czole położył lód. Po zakończeniu wcześniej wymienionych zadań odsunął się na bok i zwrócił do mnie.
-Nie martw się. Będzie dobrze. Za parę minut się obudzi.
Co za ulga. Nie chciałam po raz drugi patrzeć na nią w szpitalu. Przeżywałam to tak samo jak ona. Zdziwiło mnie trochę zachowanie Zayna. Ja nie miałam pojęcia co zrobić, a on wszystko robił w spokoju i kompletnym skupieniu. Zdziwiły mnie jeszcze bardziej ostatnie wypowiedziane przez niego zdanie: "Za parę minut się obudzi". Skąd on takie rzeczy wie? Lekarz jakiś czy co? Nie wiem, nie ogarnęłam ich jeszcze.
-Dzięki - zdołałam tylko tyle z siebie wyciągnąć
-Nie ma sprawy. Możemy wiedzieć o tym... no wiesz
-Chodzi o oko i bliznę?Myślę, że lepiej będzie jeśli ona wam powie
~.~Parę minut później~.~
Marcela zaczęła się budzić. Jak dobrze, że nic jej nie jest.
-Cześć, jak się czujesz? - zapytałam
-Głowa mnie boli, a tak ogółem to wszystko. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że te cholerne wspomnienia nie dają mi spokoju... Może ja pójdę do siebie...
Powoli wstała. Prawie by się przewróciła. Zayn w gotowości ją przytrzymał. Z powrotem usiadła.
~.~Marcela~.~
-Ktoś mi powie, co się w ogóle stało? Nic nie pamiętam...
-Przyszedł Patryk, gadałaś z nim chwilę, kończąc tą smutną rozmowę zamknęłaś drzwi i zemdlałaś. Potem Zayn cię tutaj przyniósł - wyjaśniła moja siostra
Spojrzałam na Zayna.
-Dziękuję - powiedziałam, a do moich oczu napłynęły łzy. Zayn objął mnie ramieniem i szepnął mi do ucha:
-Nie płacz, wszystko będzie dobrze, nic ci już nie grozi...
Dzięki niemu przestałam się bać...
~.~Następny dzień~.~
Obudziłam się ok. 11.00. Dziwne, nigdy nie spałam tak długo. Góra do 10.00. Kilka minut leżałam na łóżku i jak jakiś psychopata ze szpitala psychiatrycznego gapiłam się w biały sufit. Ciszę w moim pokoju przerwało pukanie mojej siostry.
-Proszę - powiedziałam nadal zainteresowana białą przeztrzenią nad moją głową.
-Siemka, jak się czujesz? - powiedziała siadając obok mnie na łóżku. Podniosłam się i usiadłam.
-Już dobrze. Czemu tak się martwisz?
-Jesteś moją siostrą. Kiedy coś ci się stanie nie mogę spać. Całą noc miałam ochotę przywalić Patrykowi, że ojej
-Serio? A już myślałam, że masz to gdzieś - powiedziałam z udawanym sarkazmem.
-Oj no weź. Ja miałabym mieć to gdzieś? Zabawna jesteś - w tej chwili obydwie roześmiałyśmy się na cały głos. Ach ten mój żul z pod Tesco. - Wiesz, że ciągle wydzwaniał?
-Kto? - spytałam zdziwiona.
-No Zayn. Strasznie się o ciebie martwił
-O mnie? Coś podobnego...
-Tak, o ciebie, żulu Marcinie
-Wow, tym to Marcina zaskoczyłaś.
-Idź się ogarnij
-A cemu?
-Bo 5 żulów za niedługo przyjedzie. A tak dokładniej to za 10 minut
-Kurde. Ja jak zwykle dowiaduję się o wszystkim na ostatnią chwilę. Czemu?
-Bo wtedy zawsze ładnie wyglądasz
-Oj dziękuję. Dobra, a teraz Paszoł won, bo chcę się ubrać - wyszła, a ja podeszłam do szafy. Wybrałam: niebieskie rurki, czerwoną bluzę z kapturem z adidasa, czerwone adidasy w kratę i tego samego koloru dżokejkę z Elmem. Wyszłam z pokoju i poszłam do salonu, gdzie już siedzieli chłopaki i Marta. Raźnym krokiem weszłam do pomieszczenia i usiadłam obok Louis'a.
-Joł - powiedziałam uśmiechnięta. Chłopaków najwyraźniej to zadowoliło bo sami szczelili smajla, a Harry to w szczególności.
-Joł - odpowiedzieli
-Ale żeś się odstrzeliła, dla kogo to? - powiedziała moja siostra poruszając brwiami w górę i w dół.
-Tak sobie. Przecież sama mówiłaś, że na ostatnią chwilę się fajnie ogarniam
-W sumie to prawda. Oj, moja wina - popatrzyłam na nią jak na żula Mietka z pod Tesco, którym z resztą jest. Haha dobra jestem. Jestę Debilę.
Przez całą tą rozmowę czułam na sobie czyjeś spojrzenie. To Zayna jak mniemam. Patrzyłam na niego chwilę prawie nie myśląc. Jednak z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk mojego dzwonku w telefonie: Justin Bieber - Boyfriend. Odebrałam i kogo słyszałam? Patryka. Taa... O niczym innym nie marzyłam. Rozłączyłam się. Muszę zmienić numer.
-E, Maaarcin, żyjesz? - usłyszałam głos mojej siostry.
-Ee co? - oprzytomniałam.
-Mówię, że dziś w nocy wyjeżdżam do cioci do Rosji bo potrzebuje mojej pomocy i nie będzie mnie 2 tygodnie. Dlatego teraz idziesz się pakować i będziesz przez ten czas mieszkać z chłopakami w ich domu, rozumiesz?
-Co, przez 2 tygodnie?
-Tak, niestety. Mój pobyt może się trochę przedłużyć, gdyż mają tam z wujkiem małe problemy finansowe i prawdopodobnie będę musiała znaleźć tam jakąś pracę i im pomagać. Dobra, ja już idę się pakować bo w nocy mam samolot, a muszę jeszcze dojechać do Manchester, skąd wylatuję, a to trochę zajmie taksówką
-No okej - powiedziałam i poszłam do pokoju spakować rzeczy. Kazali mi wziąć więcej, bo nie wiadomo ile tam będę. Żeby móc konsultować się co do mojego bagażu poprosiłam Harry'ego o pomoc. Mogłam poprosić Zayna, ale jak pewnie wiadomo mogłabym przestać myśleć. Weszliśmy do pokoju, a Harry zamknął drzwi po czym usiadł na łóżku i patrzył na mnie. Trochę niezręcznie.
-Ktoś ci już mówił, że jesteś zajebiście ładna? - powiedział z miną "geniusza".
-Nie wiem, wiesz? - zaczęłam się z nim droczyć.
-No to za niedługo to usłyszysz
-Tak? A kiedy?
-Zaraz. A dokładniej teraz. Jesteś zajebiście piękną osobą
-Oj, dziękuję. A ty poważnie? - spytałam nie dowierzając.
-Tak, poważnie. I nie ma nie
Trochę się zawstydziłam. Dziwne. Ale co dziwne? Z resztą sama nie wiem.
_____________________________
Drugi jest. Trochę nudny, ale co ja na to poradzę? Hehe ;D Nie rozpisuję się, więc papa ;*
~Julian
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz